środa, 15 kwietnia 2015

Czy jeśli czegoś nie nazwe to tego nie ma?



Ostatnia wizyta w Amsterdamie zmusiła mnie do przemyśleń, kilka dni mi zajęło uporządkowanie tego co zobaczyłam i przełożenie na nasze polskie realia. Jak myślicie co by było gdyby ktoś w Polsce na jednym małym i ciasnym placu postwił kościół, burdel i przedszkole? Czy to jest wogóle możliwe gdzie kolwiek na świecie? No jest, w Amsterdamie tak właśnie jest a na wprost wejścia do kościoła stoi pomnik małej prostytutki, pod którym leżą kwiaty (widoczne na zdjęciu), ten pomnik stoi również na wprost okien, w których stoja prostytutki w bieliźnie sprzedając własne ciała. Obok tych okien jest wejście do klatki schodowej kamienicy , w której mieszkają amsterdamczycy, tacy zwykli pracujący w biurach, tacy co wychodzą do pracy na 9 i wracają z niej o 18, w garniturach. W okolicy są też kluby dla gejów i lesbijek i do tego coffeshopy jak to możliwe, że taka wielka różnorodność żyje w zgodzie, w szacunku? Myślalam i wymyśliłam to sobie tak, możliwe bo nie ma w tym fałszu, możliwe bo wszystko jest legalne i nikt nie łamie prawa. A dlaczego u nas to jest NIEmożliwe? bo u nas wychodzi się z założenia , że jak się czegoś nie nazwie to tego nie ma. Zastanówcie się , czy warto tak udawać ? Czy nie lepiej  przyzwolić na to żeby księża oficjalnie chodzili do burdeli bo nieoficjalnie i tak chodzą. Żeby oficjalnie chadzali do klubów dla gejów bo nieoficjalnie i tak to robią, żebyśmy mogli zapalić oficjalnie skręta, którego nieoficjalnie i tak palimy, żeby Kurwy odprowadzały podatki bo i tak prowadzą działalność, zastanówmy się czemu i czy wogóle komuś służy FAŁSZYWA MORDA?!

środa, 8 kwietnia 2015

Festiwal obłudy zwany miłosierdziem.






Miałam siedzieć cicho ale nie potrafię, kurwa no nie umiem przejść nad tym do porządku dziennego.  Pojechałam zobaczyć sacrogiganta, turystycznie, obejrzeć architekoniczne dzieło postawione w szczerym polu. Stoi wielki , budzący strach, zimny, nie wiem dlaczego mówią miłosierny..... Katolicy chcieli mieć Watykan bo im za mało sacrobudowli, chcieli  to wybudowali ich sprawa pomyślałam, mieli ochotę, zrobili ściepę , oblepili tablicami za odkupienie grzechów ( tą historię  bez komentarza pozostawiam) i można by było powiedzieć , że nic nikomu do tego na co ktoś wydaje własną kasę . Ja się zgadzam z takim stwierdzeniem, podpisuję się pod nim rękoma, nogami i wszystkimi częściami własnego ciała ale kurwa mać dlaczego do ściepy z katolikami  miliony złotych poszło z Państwowej kasy?!!Dlaczego ja muszę te dane zestawiać z informacją , że kolejni rodzice potrzebuja 20,50,100,tysięcy złotych na leczenie dziecka bo Państwo Polskie nie kupi leku?. No kurwa dlaczego na wsiach nie ma świetlic, w których biedne dzieciaki mogły by uczyć się języków obcych, matematyki innych przedmiotów potrzebnych do tego, żeby miały równy start z tymi co biedni nie są! Dlaczego nie ma na profilaktykę zdrowia? Dlaczego w Polsce są głodne dzieci? No pytam dlaczego skoro kurwa mamy miliony na coś takiego!!!!! Nie zgadzam się z tym!!!!!!!! NIE jesteście miłosierni i nawet jak będziecie się od tego miejsca czołgać to nic z tego nie będzie , nie będzie bo nie ma żadnego Boga , który by pozwolił  na takie działania a jeśli  jest i na to  pozwala to niech się trzyma z daleka ode mnie i wszystkich moich bliskich.

poniedziałek, 30 marca 2015

No i jak to jest z tą szatą? może i zdobi ale człowieka nie czyni.







Inspiracją dzisiejszego wpisu jest rozmowa jakiej byłam świadkiem  w szatni klubu fitness, w zasadzie ciężko mi ocenić rozmówczynię bo nie wiem czy bardziej mi jej żal bo to jej kompleksy powodowodują takie myślenie czy wręcz odwrotnie, mam się na nią wkórwić, że jest tak nadęta. Pewnie się już domyślacie po obrazku o czym będzie. No właśnie, znowu mowa o ocenianiu innego człowieka ale tytm razem,  nie o ocenie jego ubioru ale o  postrzeganiu jego osoby przez pryzmat ubioru. Tu znowu pojawia się pytanie  po co ktoś się podejmuje takiej oceny? Dlaczego ten ktoś myśli, że jak się ubierze inaczej ,  tu padło zdanie "nie ubieram się w sieciówkach bo co to za sztuka ubrać się w to co wszyscy?" to jest inny , wyrózniony, lepszy, no właśnie jaki...?, hmmm no może i nie jest sztuką ubranie się w sieciówkach ale co to za sztuka ubrać się wogóle, tym bardziej, że ile osób tyle gustów. Czy faktycznie chodzi o ubrania?  a może chodzi o fakt , że mając ogrom kompleksów opakowujemy się w ładne ubrania myśląc, że nikt nas nie zobaczy, takiego prawdziwego? A może mamy ich jeszcze więcej, tyle, że sami nie chcemy zobaczyć siebie prawdziwych? Może to nasza niewiara we własną wartość powoduje taki proste i smutne myślenie? Nie wiem  ale jeśli tak myślisz to mam dla Ciebie proste ćwiczenie, zdejmij z siebie wszystkie piękne ubrania, stań przed lustrem a następnie zapisz wszytkie emocje jakie pojawiły się w Twojej głowie, jeśli okazało się , że nie akceptujesz siebie to poproś o pomoc specjalistów i szybko to zmień dla siebie samego, dla własnej wolności i dla poczatku bycia prawdziwym. A jeśli jesteś tak nadęty ,że oceniasz ludzi przez pryzmat ubioru to nie megę Tobie nic poradzić bo w specjalistów pewnie i tak nie wierzysz. A całą resztę fajnych ludzi proszę aby nadal oceniali mój styl przez pryzmat ubioru i mnie samą  przez pryzmat tego jakim jestem człowiekiem.

sobota, 28 marca 2015

W dupie mam takie teksty


Takie z obrazka zamieszczonego wyżej. Nie wypada? Aha,akurat. Bo co?. A kim Wy jesteście  żeby mówić co nam wypada a co nie? Macie  jakieś specjalne prawo do tego żeby mówić innym co wypada a co nie?, może macie jakąś listę   z oznaczeniem wieku i zachowań,coś w stylu "35 lat-spacer po parku,spódnica  do połowy łydki,golf,kolory-szary,brąz,granat,sex raz w tygodniu itp."
Są tacy,którzy sami sobie dają prawo do tego aby innym mówić co  wypada ale ja Im mówię  stanowcze NIE.
Nie pozwalajcie sobie na takie gadki. To nasza sprawa co robimy,co nosimy,co lubimy. To my ponosimy   konsekwencje swoich czynów ,swoich wyborów  i To my jako jedyni mamy prawo samym sobie mówić wypada   albo bo nie. A reszta niech w dupe sobie swoje rady  w tym temacie schowa bo Ich wypadanie jest Ich a Nasze jest Nasze.

poniedziałek, 16 marca 2015

Off road! Walka i wolność w jednym wydarzeniu.
















Błoto, pot,śmiech czasem nawet łzy, tak tak, łzy też bo jak się stoi 4 godziny upierdolonym  w błocie na środku lasu,bezradnie  to najpierw jest śmiech, potem śmiech przez łzy a potem to już łzy ale kiedy z tego błota wyjedziesz i staniesz na twardym gruncie to czujesz, że latasz, kiedy wiatr dmucha gdy mkniesz polnymi drogami, czujesz wolność i to własnie te skarjne uczucia spowodowały, że tak bardzo pokochałam off road. Off road to taki stan, który nie zna granicy wieku, nie zna podziału na płeć, nie wie co to status majątkowy,religia, wykształcenie i inne takie nikt o to nikogo nie pyta, nikogo to nie interesuje, to nie jest ważne, wystarczy przyjechać na jeden rajd,żeby zobaczyć co ważne jest,  jak wszyscy jesteśmy równi, wszycy w obliczu wyzwania, tak samo spoceni,zmęczeni i uśmiechnięci.
Off road to gra fair play, tu nie zostawia się załogi konkurencji bo trzeba zdobyć lepszy czas, kolejną pieczątkę , tu jak widzisz, że ekipa potrezbuje pomocy to pomogasz, nie zastanwaisz się , nie zadajesz zbędnych pytań. ( w sumie to zawsze tylko jedno, podzczepić ci linę ? :) ).
W off roadzie można jeździć całą rodziną on nie dzieli on łaczy a przecież wciąż słyszę , że hobby zabiera partnera , może warto znaleść takie co nie. Off road taki właśnie jest , tak przekornie, nacechowany  czystością choć wszyscy jesteśmy ujebani w błocie.

wtorek, 10 marca 2015

Ladies in London


Ostani weekend był tym, który wspomina się już zawsze, do którego wraca się nieustannie bo przecież powroty do czegoś miłego są normalnością.
Kiedyś myślałam, że lejdis to  grupa przyjaciółek ale dzisiaj już wiem , że lejdis to jeszcze stan umysłu bo jak by tu inaczej ogarnąć 6 tak różnych osób, cały worek zalet ale i worek z wadami nie mniejszy :)
O lejdis należało by napisać oddzielny post i pewnie kiedyś napiszę bo lejdis zajmują sporo miejsca w moim życiu ale dzisiaj opowiem trochę o Londynie, takim Londynie dla babek co to lubią coś zobaczyć , coś spróbować i szoping ;)
Londyn jest mega przyjaznym miastem, chyba każdy turysta czuje się tam jak by był u siebie, lejdis tak się czuły co skutkowało jeszcze większą dozą śmiechu i wariactwa. Założenie było takie, że jedziemy z pustymi walizakami do taniego hotelu, tanimi liniami lotniczymi, kupujemy kilka rzeczy jedynie na przebranie i zwiedzamy, zwiedzamy, zwiedzamy zwiedzamy i do tego w przewie siadamy na kawę , jakieś fish&chips ( tutaj nadmienię , że najlepsze do zjedzenia jest w barze Poppies na Camden lub w okolicach Liverpool Station, słuszna porcja pysznej ryby z frytkami na wynos to 8,5f). Początek się zgodził z założeniami, kupiłysmy bilety w tanich liniach ( z Wrocławia do Stansted i powrotny za łaczna sumę 250 złotych od osoby ), Hotel zabookowałyśmy przez stronę (pokój ze śniadaniem za weekend 380 złotych od osoby), można sporo taniej ale nasz położony był w centrum, 100m. od metra i 50m. od ulicy z barami, restauracjami,sklepami. Po wyladowaniu w Londynie ( prawie to był Londyn)  autobusem za 6 funtów dotarłysmy do Londynu właściwego, powrotny kosztuje tyle samo. My przyjechałyśmy na Liverpool Street i jest to świetna stacja przesiadkowa ( metro, pociągi , autobusy) a dalej komunikacja zbiorową , tutaj krótko opisze jak najtaniej poruszać się po Londynie:
Na stacji metra nalezy w kasie automatycznej z napisem "oyster" zakupić kartę ( automat jest obsługiowany w języku poslkim) i doładować na nią kwotę 7,50 funta bo tyle maksymalnie będzię nas kosztowało poruszanie sie po Londynie wszystkimi liniami metra i autobusami dowolną ilość razy w ciagu doby.
Za kartę pobierana jest zwrotna kaucja w wysokości 5 funtów.
Dla porównania powiem, że klasyczna Travel card jednodniowa to koszt 12 funtów więc sporo droższa.
I tak dotarłyśmy do hotelu, zostawiłyśmy bagaże i zaczął sie pierwszy dzień zwiedzania. Zaczął od Oxford Street  (główna handlowa ulica) zwiedziłyśmy Top Shop, Next,Gap i dotarłyśmy do Primarka , i tyle eksponatów było do obejrzenia, że zeszło nam do wieczora, potem pół nocy gadałysmy o tym,że musimy jutro wrócić do zwiedzania w Primarku  bo są tam eksponaty, które należy obejrzeć raz jeszcze no a jak mus to mus to wróciłyśmy i się nam zeszło. Wieczorem zwiedziłyśmy  to co było otwarte ;) Wypiłyśmy też parę kaw i trochę ciastek zjadłyśmy plus chińczyka , trochę kanapek, piwa  i innych takich  oraz  poczyniłyśmy plany na kolejny przyjazd do Londynu bo przecież trzeba zobaczyć zabytki tego fantastycznego  miasta.

wtorek, 3 marca 2015

Matka przestraszona.

Wczoraj kolejny raz musiałam przyznać sama przed sobą, że się boję, znowu to poczułam choć myślałam, że to już za mną. Właściwie bałam się  nieustannie od kiedy urodziłam pierwszą córkę, ten swój własny strach próbowałam zagłuszać na różne sposoby, nic z tego to było we mnie i już myślałam, że pozsotanie na zawsze. Udręka dla mnie i dla córki bo system kontroli włączał się bez przerwy. Potem urodziła się druga córka strach sięgał zenitu. Bałam się o wszystko, że nie zdołam ich ochronić, że mogą cierpieć, że je stracę. Nocne budzenie się z walącym sercem, szybkim oddechem i tym gorącem wewnątrz, to straszne uczucie, przerażające, nie mogłam nie zrobić nic z dwóch powodów po pierwsze dlatego, że jestem wygodnicka i wszystkie takie historie mi uwierają a po drugie bo jestem człowiekiem czynu i wolę działać  niż się zastanawiać dlaczego tak się dzieję. Mój lęk okazał się być głębszy a jego przyczyny złożone i już tylko czasem daje mi o sobie znać, walczę o własną psychiczną wygodę. Jeśli ktoś z was czuje, że się boi niech działa, lęk nie mija on narasta, wraca jak bumerang w najmniej oczekiwanym momencie, czasem w takim, że nie ma już siły na walkę, dlatego walcz póki możesz i nie bój sie prosić o pomoc i nie bój się o tym mówić i nie wstydź się tego idź z podniesioną głową po swoje!
p.s. zdjęcie pożyczone ze strony www.pokonaj-strach.pl

środa, 25 lutego 2015

Perfekcyjnie, perfekcyjna.........






Dziś trudny temat. Perfekcja.... co to właściwie jest i kto ma na tyle mocy, żeby określać ogólną definicję tego słowa?  Przez długi okres własnego życia chciałam być perfekcyjna, chciałam mieć idealnie czysty dom - a co to kurwa oznacza idealnie czysty dom?, okna myte raz w tygodniu czy raz dziennie, wszystko poukładane w kostkę  czy w linie a jak w linie to od prawej czy od lewej ? Chciałam mieć perfekcyjną rodzinę , męża ideał, to znaczy kogo ? no , kto tak naprawdę jest idealny Brad Pit? , Chuck Noris? ale jako Brad Pit i Chuck Noris czy jako aktorzy odgrywajacy pewne role? Chciałam mieć idealne przyjaciółki, czyli jakie? takie jak z filmu, zawsze mają dla siebie czas, rozumieją się bez słów czy takie co się róznią czy jakie, no kurwa jakie to są te idealnie perfekcyjne? I wiecie co?! dzisiaj po zdobyciu wielu doświadczeń bolesnych i przyjemnych już wiem. Wiem bo doszłam do momentu , do którego każdy z nas dojść musi, do momentu , w którym zadałam sobie pytanie , po co chcesz być perfekcyjna ? i to pytanie było połową mojej drogi, drugą połową była odpowiedź, po to żeby schować się pod zasłoną perfekcyjności, żeby nikt ale to zupełnie nikt nie mógł mnie zdemaskować!  Nie, nie jestem agentem KGB ani innego CIA, nie jestem mordercą, nie przeszłam operacji zmiany płci jestem zwykłym człowiekiem, który się bał, który nadmiernie myślał o tym co inni powiedzą, który nie wierzył, że można go lubić o tak , poprostu ale dzisiaj wiem kim jestem, wiem  z kim jestem , wiem gdzie jestem, mam w dupie co mówią inni a perfekcyjną chce być wyłacznie w tych momentach, które przyniosą mi radość i z tymi, którzy zasługuja na bycie ze mną i wam też radzę wyluzować i posprzatać swoje perfekcyjnie życie  żeby móc się  cieszyć i naprawdę żyć.

poniedziałek, 23 lutego 2015

Zmora saunowania.

Rytuał saunowania niby taki prosty a jak patrzę na to co się wyprawia w strefie saun w miejscu , w którym ja saunuje to mam wrażenie, że to sztuka nie do pojęcia przez ludzkie osobniki, tak tak osobniki bo człowiek normalny w saunie się przecież nie urodził i nie musi znać zasad saunowania , no ale człowiek rozumny zanim wejdzie do miejsca gdzie jest 110 stopni poczyta,  dowie się, zapyta takich co już saunują. Osobnikom sztuka zdobywania informacji jest całkiem obca bo co ich obchodzi po co do sauny się chadza, oni idą żeby się potem pochwalić, a że jajka i cipki zakleiły im się ich własnym łojem  pod osłoną gaci z elastyną to nie jest ważne, to że w tych gaciach wskakują do basenu z tym łojem i inny płynami ustrojowymi to też nie jest ważne, to że trajkoczą jak przekupy na targu ...... Drogie osobniki obu płci, błagam i zaklinam, sauna ma czemuś służyć, uszanujcie innych i dajcie się zrelaksować i jeszcze jedno zdejmijcie te elastyny , owińcie prześcieradłem lub inną szmatką z bawełny dla własnego zdrowia i zdrowia tych, którzy po was do basenu schłodzić się wskakują i pod żadmym pozorem nie zabieraj tam swoich nieletnich dzieci!
Kilka ważnych zasad saunowania:
Przed wejściem należy umyć i osuszyć własne ciało.
Sauny są strefą nagości, jeśli się krempujecie owińcie ciało czymś bawełnianym (całłkowity zakaz strojów i kąpielówek)
Po saunie należy najpierw się spłókać pod prysznicem w celu zmycia wypoconych płynów ustrojowych a nstępnie schładzać w basenie.
Najlepsze efekty dają 3 serie po 15-20 minut z przerwami na schłodzenie i odpoczynek. Efekt sauny utrzymuje się ok 7 dni, optymalnie to wejście raz na 5 dni.
Regularne saunowanie jest zbawienne dla naszego organizmu i wzmacnia odporność  ale nie dla każdego, przed wejściem poczytaj i  popytaj po to by móc się naprawdę zrelaksować.
p.s. zdjęcie porzyczone ze strony kingapieninska.pl


środa, 18 lutego 2015

mięso czy nie mięso o to jest pytanie?



Kilka nocy temu rozmawiałam z koleżanką na ten temat, wysłała mi link do wykładu pt. "Inspirujący wykład, który może zmienić Twoje życie-Gary Yourofsky". Wysłałam link mężowi, on zanim właczył stwierdził " ale co kolwiek tam nie jest o jedzeniu mięsa to mnie to nie zrazi, bo wystarczy , że ja lubię to sobie będę jadł", niby tak,  ale pytam " A jak ktoś lubi koty jeść , to nic takiego jak zje nasze? , z jego strony cisza.
Nie mam zamiaru tu nikogo namawiać do jedzenia lub nie jedzenia, to każdego indywidualna  sprawa. Koleżanka powiedziała , że jest hipokrytką , pomyślałam , no bez przesady , to , że czasem zje kawałek mięsa to nie jest chyba hipokryzja.
Obejrzałam wykład, potwierdzam jest hipokrytką ja też i to nie dlatego, że czasem jem kawałek mięsa jestem bo uważam ,że kocham zwierzęta i ludz i planete , na której mieszkam.
Obejrzyjcie wykład bo warto chociaż  zdawać sobie z tego sprawę jacy jesteśmy  może będziemy mięli kiedyś siłę , żeby to zmienić. Ja i Wy  też .

poniedziałek, 16 lutego 2015

Kamil Durczok lepszy od Greya?






W mediach aż huczy, szef Faktów był w mieszkaniu  , w którym były zabawki erotyczne! Wow jaka wiadomość, powaliła mnie tak, ze mało nie zemdlałam. Normalny facet to ma zabawki erotyczne, fajnie, że potrafi czerpać z sexu , że urozmaica, ja bym mu medal dała. Część  facetów załatwia  swoją sprawę w 5 minut  po czym odwraca się dupa i śpi.  Innych głowa boli, tak, tak coraz częściej to właśnie Panowie mają wymówkę w postaci zmęczenia, pewnie czasem są , no właśnie czasem.
Jak się trafi taki co ma fantazje i nie traktuje kobiety jak antystresowego worka na spermę, taki co potrafi wykorzystać zabawki do zadowolenia seksualnego to zrobią z niego  potwora, dewianta albo innego dziwoląga. W dupach się poprzewracało tym co myślą, że można bezkarnie zaglądać do cudzej sypialni, choćby była to nie wiem jak publiczna osoba, każdego prywatna sprawa co w niej robi i póki są tam osoby dorosłe i z własnej nieprzymuszonej woli to mogą sobie sex z koniem, słoniem czy inną mrówka  uprawiać. A wam wścibskim,malutkim ludkom gówno do tego ile odcieni szarości ma cudza twarz!!

Dieta? Zaczynam od poniedziałku!






Ja znam wszystkie diety świata, próbowałam każdej, co nowego się pojawiło to ja już to miałam, kurde  chyba luksusowy samochód bym za to kupiła.  Ale kasa to w tej kwestii się nie liczy, liczy się  ciało  ha, ha, ha , moje wiecznie było złe, nie,nie jestem anorektyczka i nawet nie wiem jak można nią być bo jak tu kurde nie lubić jedzenia. Bulimiczką też nie jestem bo tego to już całakiem sobie nie wyobrażam, jak zjeść coś pysznego a potem to oddać z własnej nieprzymuszonej woli?, nic z tego zjedzone, moje , nie oddam!!  Kurde w jakiś taki chory sposób wciąż czułam, że musze być na diecie  ale jak tylko pomyślę , że jestem na diecie natychmiast jestem głodna. O co w tym wszystkim chodzi rozkminiałam wiele lat. Z perspektywy czasu  wiem , że te lata nie poszły tak całkiem na marne, w końcu zgłębiłam tajniki, zdrowego jedzenia i tego niezdrowego , no i odkryłam  taki paradoks , że zdrowe bywa niezdrowym, odkryłam co to efekt jo-jo, a tam kurwa odkryłam , to, to nawet wielokrotnie zastosowałam w praktyce!
By dojść  do wniosku, że, dieta to  stan umysłu, że, nie leży na talerzu tylko w głowie i że, póki sami ze sobą nie rozegramy wojny o bycie,  puty dieta trwać będzie wiecznie,  wynosząc nas na  piedestał kiedy kilogramy lecą i zrzucając na samo dno gdy wracją.

niedziela, 15 lutego 2015

Znowu cichy zbójca........:(

Wczoraj usłyszałam bardzo smutną historię ze śmiercią młodej osoby w tle, nie nie było choroby, nie było wypadku komunikacyjnego ani zbrodni, był cichy zabójca, o którym każdego roku słyszymy w wiadomościach, słyszymy ale jak by nie wszyscy bo przychodzi kolejna jesień, zima i znów słyszymy w telewizji i radio smutne wiadomości, pewnie się domyśleliście że chodzi o zatrucie czadem.
Tak macie racje ta młoda osoba umarła od zatrucia czadem wykonując codzienną czynność jaką jest kąpiel. W ilu domach zakryta jest kratka wentylacyjna bo zimne powietrze wwiewa do łazienki? U Ciebie tak jest ? idź odkryj!, załóż czujnik to tylko 50 złotych , które mogą uratować komuś życie , życie dosłownie i życie tych , którzy ze stratą pozostają TU i może swoje własne, niefizyczne . W mojej głowie niczym światełko w tunelu jest nadzieja, że będzie taki sezon , w którym nie usłyszę z odbiorników ani jednej takiej wiadomości.

sobota, 14 lutego 2015

50 twarzy Gray'a ...Co z tymi ludźmi?!

Dzisiaj byłam z przyjaciółkami i naszymi partnerami na tym właśnie tytule i wszyscy zgodnie stwierdziliśmy że obraz miły dla oka, młode ciała, jędrne i powabne, doskonale się bawiłam do momentu kiedy , nie zaczęłam czytać komentarzy.
Odniosę się w swoim poście do moich rodaków i faktu że film  wyświetlany jest  w moim kraju, kraju gdzie ponad połowa to katolicy, głośno się pytam czego się kurwa spodziewaliście  po tym filmie, że zekranizują w drobnych szczegółach opisy z książki a potem będą to wyświetlać na dużym ekranie? W naszym kraju moi drodzy rodacy , szczegółowa ekranizacja trylogii "50 shades of Gray" mogła by być sprzedawana w sexshopach jako ciężka pornografia a Wy , żyjecie w tym kraju i piszecie komentarze "gdzie jest sex"? Pobudka ten kraj Polska się nazywa, tu dzieci mają religie w szkołach a tabletka dzień po jest traktowana jako tabletka wczesnoporonna. A jeśli chcecie żeby było inaczej by móc legalnie oglądać erotyzm, to tym bardziej się obudźcie i zacznijcie działać , najlepiej od posprzątania własnego podwórka.

Zwykłe śniadanie w wersji valentines

 
Skoro miało być o kuchni i o wiecznej diecie to proszę bardzo , prosty sposób na zdrowe Walentynkowe  dietetyczne śniadanie:). Oj wiem,wiem, że to tylko zwykłe jajka i kromka chleba o obniżonej zawartości węglowodanów z plastrem sera ( to ten szał z okazji dzisiejszego święta) i trochę sałaty z pomidorem i kiełkami rzeżuchy , które wyhodowała moja sześciolatka ( dzięki córeczko bo te kiełki całkowicie zmieniły wygląd i smak warzyw) Zastanawiacie się dlaczego takie zwykłe? Ja się zastanawiałam cały wieczór i połowę nocy  jakie Mu zrobię walentynkowe śniadanie i przypomniały mi się te godziny  męskich kombinacji, wtedy pomysł spadł na mnie niczym lawa ze szwajcarskiego lodowca i  już wiedziałam ,że lepsze zrobię mu na urodziny ;)
p.s. dla tych na diecie, porcja którą widzicie to 465Kcal w tym:  31 gram białka, 26 gram węglowodanów i 26 gram tłuszczu Szczęśliwych Walentynek


piątek, 13 lutego 2015

przed WALENTYNKOWE kombinacje

O tak, tak moje Panie, jeśli myślicie, że Panowie nie myślą o Walentynkach to jesteście w błędzie , w wielkim , gigantycznym błędzie. Cały dzień dzisiaj słuchałam o walentynkowych niespodziankach, wymiana pomysłów,przeszukiwanie googla, a może biżuteria,kolacja w restauracji, kino,bielizna,perfumy, to nic , że walentynki jutro, do 14:00 z listy wypadło już kino bo nie będą jakiegoś psychola w sypialni oglądać, kolacja bo to taki oczywisty prezent, o 15:00 do grona skreślonych z listy  doszły perfumy bo w sumie to po co jej kolejne skoro w łazience kilka już stoi, o 15:30 dołączyła do tego bielizna bo w sumie , To jaki ona ma rozmiar? a o 16:00 rozwiązanie przyszło już samo, spadło niczym lawa ze szwajcarskiego  lodowca i brzmiało " a chuj nic jej nie kupie bo dostanie większy prezent na urodziny" ale zaświadczam , że naprawdę panowie cały dzień próbowali ;)

Kto wierzył w gusła temu dupa uschła

                                
Tak mawiała moja nieboszczka babcia Stanisława i ja się kurczowo trzymałam tych słów od małego skutecznie zresztą  nie wierząc w pecha przynoszonego przez różne 13 piątki, czarne koty i inne wymyślone dla potrzeb... no własnie, kto ma więcej doświadczenia życiowego i mi odpowie dlaczego ludzie wymyślają takie bzdury? , albo jeszcze lepiej dlaczego my tak bardzo kochamy się bać?. Mi nasówa się jedynie jedna myśl, wynika to z wiary w jakiej jesteśmy wychowani a nawet nie tyle o wiarę chodzi co konkretnie o Kościół Katolicki, znienawidzony przez ze mnie kler, bande czarnych pruderyjnych pajaców, bazujacych na straszeniu ludzi.
Kurwa skóra mi cierpnie jak pomyślę o dniu , w którym moje dziecko wróciło z przedszkola przestraszone bo się dowiedziała, że  na górze jest ktoś kto decyduje o tym kiedy ktoś umiera i, że dzieci też mogą umrzeć , ematia- to chyba zupa z Azji jest dla  osoby , która zkomunikowała to pięciolatkom. Biedne dziecko nie mogło przez trzy miesiące do siebie dojść bo nie mogło wyobrazić sobie czegoś niewyobrażalnego czyli BOGA ( czy On istnieje?, nie wiem, ale jeśli tak to jest sadystą.)
Kościół w swoich słowach wciąż straszy, umrzesz, pójdziesz do piekła, rozliczony zostaniesz a sam stoi jako WZÓR z twarzą Państwa TERLIKOWSKICH i innych zagorzalców,pedofilów, katechetów dewiantów i kłamców którzy co niedziela biją się w pierś ręką  "moja wina,moja wina" ale nogę mają wolną to w dupę bez zmróżenia obłudnicy kopią , ja pierdole, chrońcie mnie wszyscy od pójścia do takiego Nieba, w którym  te wzory z Kościoła są, wolę iść do piekieł , gdzieć każdy dzień będzie piątkiem trzynastego i w którym sto czarnych kotów stanie mi na drodze AMEN

p.s. zdjęcie pożyczone ze strony kotolandia.pl

czwartek, 12 lutego 2015

Pączek czy marchewka o to jest pytanie!!


Tłusty czwartek to jeden z tych dni, na który się czeka, by potem go nienawidzieć, Wy też tak macie? Ponieważ ja Atomówka jestem na wiecznej diecie ( o tym napiszę wam w innym poście bo to temat rzeka) to wiecznie mam dylemat, jeść czy nie jeść, oto jest pytanie ?No strasznie czekam bo lubię ten raz w roku podtrzymać tradycję, lubię ten pączkowy szał, ten zapach i słowa mojego chłopa "już nigdy nie zjem pączków (też bym tak mówiła po 15 zjedzonych  sztukach), lubie smak tego pączka bo choć w ten konkretny dzień jest on produkowany masowo to  jego smak jest wyjątkowy. I zjadłabym ze smakiem do porannej kawy i podczas czytania niusów ale jak?!, kiedy otwierając jaki kolwiek portal czytam " jeden pączek to aż 350 kcal!!!!" , kurwa mać a ja już ugryzłam i teraz nie wiem, połknąć czy wypluć? , szybko zamykam stronę portalu żeby w spokoju raczyć się swoim pączusiem i słyszę "mamo wiesz że, żeby spalić jednego pączka trzeba 40 minut biegać",no  ja pierdole dlaczego mnie atakujecie tymi niusami o kaloriach z pączka?!, tłusty czwartek mamy raz w roku i nic się nie stanie jeśli w tym jednym dniu zjemy kilka pączków, jedzmy z radością, że możemy, są tacy co nie mogą, jedzmy na przekór tym wszystkim strażnikom naszych figur, oblizujmy paluchy z lukru, mlaskajmy i jedzmy ile wlezie w ten jeden słodki dzień a  na resztę zostawmy marchewkę. SMACZNEGO!!!

Kobieta techniczna......

Praca w branży telekomunikacyjnej, pozwala mi każdego dnia obserwować  techniczność ludzi, bo teraz jeszcze nie podzielę ich na kobiety i mężczyzn.
Wiadomo jedna grupa uważa się za bardzo technicznych a drugiej brakuje wiary w siebie, dlaczego jej brakuje wiary? a to jest akurat bardzo proste, bo ta pierwsza grupa w jakiś kurwa magiczny sposób utrwala w głowach  tych drugich, że nie znaja się na technice!!!   A one z wielkiej chyba miłości do tych pierwszych zdają się w to wierzyć, tyle tylko, że obserwowana przez ze mnie rzeczywistość wygląda tak:
Dzwoni  telefon, w słuchawce słychać głos kobiety,ma problem techniczny więc przełączam do technika i słyszę jak  technik zadaje pytanie, " czy posiada Pani router,  takie małe urządzenie z antenką lub dwiema?", dalej słyszę ciąg komend , które technik wypowiada kolejno, po 5 minutach słyszę jak technik dodaje " cieszę się , że mogłem pomóc, życzę miłego serfowania"
Dzwoni  telefon , w słuchawce słychać męski głos, ma problem techniczny więc przełączam do technika i słyszę jak  zadaje pytanie "Czy posiada pan router, takie małe urządzenie, przepraszam nie chciałem pana obrazić, chciałem jak najszybciej panu pomóc, proszę zrobić restart urządzenia wyłączając je, dobrze ciesze się , że pan wie co oznacza restart".
Mija 20 minut , dzwoni telefon , w słuchawce słyszę ten sam męski głos , przełączam do technika i słyszę " No właśnie chciałem Pana poinformować , że wykonał pan restart wyłączając urządzenie z prądu a nie wciskając guzik bo przywróci Pan urządzenie do ustawień fabrycznych, proszę teraz...." , mija godzina męski głos zamawia płatną wizytę serwisową.
Nie muszę Wam pisać jak mnie duma rozpiera z nas kobiet, że słuchamy , że jesteśmy skromne i potrafimy być technicznie zaawansowane, a  jak nie to potrafimy korzystać pomocy tych , którzy pomóc nam mogą , szybko, sprawnie bez zbędnej bufonady i możemy już śmiało krzyczeć kobiety na traktory mężczyźni do garów ;)

środa, 11 lutego 2015

Atomówka 0:1 Grypa

Atomówka też człowiek........chociaż czasem myślą, że nie.
Mam nadzieję,że o poranku będę już zdolna napisać posta bo temat ciekawy.
Kto jest bardziej techniczny kobiety czy mężczyźni? ale o tym mam nadzieję już jutro.

Facet PRAWNIK


Miało być o facetach , to będzie , o innych miało być ale Ci, o których będzie to dopiero potrafią wkórzać!!!!
Ci z mojej branży przy nich to iedały i chodząca wyrozumiałość.
PRAWNIK, tu wesprę się powiedzeniam mojej koleżanki, lekarki od umysłu  "prawnik to nie zawód, to diagnoza", ile razy  się zetknę z działem prawnym, tyle razy muszę potwierdzić , że to co ona mówi jest prawdą.
I tak dzisiaj chciałam sobie spokojnie pracować i podgladać moich kolegów aby trafnie wam zrelacjonować ich pomieszanie z poplątaniem ale przyszło mi się zmierzyć z PRAWNIKIEM, umowę miał podpisać, dostał wzór ( tak naprawdę to dostał umowę , którą sam napisał przy realizacji innej lokalizacji), jedyną zmiane jaką zrobiłam to adres  nowej lokalizacji i co? No  jak myślicie dziewczyny co ?
Pan Prawnik odsyła mi cała pokreśloną umowę ( tu kolejny raz zaznaczę, że sam ją pisał) dla podkreślenia niezadowolenia pokreślił ją na czerwono, żebym przypadkiem ja, baba, głupia biurwa nie pomyślała, że mi ślaczki namalował i każe mi poprawiać samego siebie i wiecie co?  ile kroć zderzam się z działem prawnym to tylko FACET PRAWNIK wycina taki numer.
Czy ja jestem nienormalna, że się dziwie.......? Błagam Was napiszcie,że nie :)


Moda na crossfit

Jako, że miało być o sporcie a dzisiaj mamy wtorek czyli ten dzień kiedy ja staję się modnisią , parę słów o tym napiszę.
Dlaczego?
Bo crossfit to minus 400 kcal, których pozbywasz się w 50 minut. 50 ale jak by 5 bo trening jest tak zróżnicowany i energetyczny, że czas szybko płynie.
Dla kogo ?
Dla wszystkich, bo każdy ćwiczy w swoim tempie i wedle możliwości.
Co daje?
Wzmacnia mięśnie, kształtuje sykwetkę i poprawia kondycję czegóż więcej trzeba?!
Można rzec niczego , no prawie niczego bo potrzebujemy dobrej regeneracji po treningu aby spalanie tłuszczu było szybkie a mięśnie mogły się pięknie kształtować.
Zapewnią nam to dwie rzeczy , kwasy BCAA na rynku pełna gama i białko, może to być mięso lub twaróg, ja jestem wygodna i wybieram koktajl białkowy, na rynku pełna gama.
Tak więc jeśli chesz poczuć się jak wyciśnięta cytryna szukaj klubu z crossfitem, zadyszka murowana :) No i w przeciwieństwie do klasycznego aerobiku, połowa grupy to płeć przeciwna ;)
A rano do pracy, technicznej z facetami, zawsze zaskakują więc będzie o czym pisać.

Niby Atomówka a początek ślimaczy.

Czytam i czytam i myślę, że blogów wiele a jedne ciekawe a inne wcale i naszła mnie ochota by dzielić się z Wami tym co ciekawe w moim życiu, a powiem wam szczerze, że bywa i wesoło i dramatycznie choć jestem osobą, która szklankę widzi do połowy pełną bo lepiej połowę mieć niż połowy nie mieć :) I tak mnie naszła ze dwa lata temu i niczym ślimak do mety zmierzałam i jestem i teraz odpalam moją kosmiczną brykę i dla Was piszę i zapraszam do pisania u mnie i czytania też :)
Atomówka pracuje z facetami, to jest temat.... będzie poplątanie z pomieszaniem.....no bo jak ma być w takim gronie?!
Będzie o uczuciach, zdrowej, kuchni,sporcie, dzieciach i podróżach i będzie o technologicznych sprawach bo dziewczyny lubią gadżety oraz o wyprawach off-roadowych na ukochanym quadzie bo Atomówka lubi potaplać się w błocie i spuścić z siebie emocje, te złe oczywiście.
W dwóch słowach - będzie się działo :)