poniedziałek, 23 lutego 2015

Zmora saunowania.

Rytuał saunowania niby taki prosty a jak patrzę na to co się wyprawia w strefie saun w miejscu , w którym ja saunuje to mam wrażenie, że to sztuka nie do pojęcia przez ludzkie osobniki, tak tak osobniki bo człowiek normalny w saunie się przecież nie urodził i nie musi znać zasad saunowania , no ale człowiek rozumny zanim wejdzie do miejsca gdzie jest 110 stopni poczyta,  dowie się, zapyta takich co już saunują. Osobnikom sztuka zdobywania informacji jest całkiem obca bo co ich obchodzi po co do sauny się chadza, oni idą żeby się potem pochwalić, a że jajka i cipki zakleiły im się ich własnym łojem  pod osłoną gaci z elastyną to nie jest ważne, to że w tych gaciach wskakują do basenu z tym łojem i inny płynami ustrojowymi to też nie jest ważne, to że trajkoczą jak przekupy na targu ...... Drogie osobniki obu płci, błagam i zaklinam, sauna ma czemuś służyć, uszanujcie innych i dajcie się zrelaksować i jeszcze jedno zdejmijcie te elastyny , owińcie prześcieradłem lub inną szmatką z bawełny dla własnego zdrowia i zdrowia tych, którzy po was do basenu schłodzić się wskakują i pod żadmym pozorem nie zabieraj tam swoich nieletnich dzieci!
Kilka ważnych zasad saunowania:
Przed wejściem należy umyć i osuszyć własne ciało.
Sauny są strefą nagości, jeśli się krempujecie owińcie ciało czymś bawełnianym (całłkowity zakaz strojów i kąpielówek)
Po saunie należy najpierw się spłókać pod prysznicem w celu zmycia wypoconych płynów ustrojowych a nstępnie schładzać w basenie.
Najlepsze efekty dają 3 serie po 15-20 minut z przerwami na schłodzenie i odpoczynek. Efekt sauny utrzymuje się ok 7 dni, optymalnie to wejście raz na 5 dni.
Regularne saunowanie jest zbawienne dla naszego organizmu i wzmacnia odporność  ale nie dla każdego, przed wejściem poczytaj i  popytaj po to by móc się naprawdę zrelaksować.
p.s. zdjęcie porzyczone ze strony kingapieninska.pl


1 komentarz:

  1. A wiesz, że nie miałam okazji? Od zawsze wydawało mi się, że jak dla mnie jest za gorąco to mi słabo i pewnie nie dałabym rady. I tak do dziś trwa przekonanie. A może, dlatego, że ja niskociśnieniowiec jeżeli to ma znaczenie. Jakoś mi nie po drodze :-)

    OdpowiedzUsuń