wtorek, 10 marca 2015

Ladies in London


Ostani weekend był tym, który wspomina się już zawsze, do którego wraca się nieustannie bo przecież powroty do czegoś miłego są normalnością.
Kiedyś myślałam, że lejdis to  grupa przyjaciółek ale dzisiaj już wiem , że lejdis to jeszcze stan umysłu bo jak by tu inaczej ogarnąć 6 tak różnych osób, cały worek zalet ale i worek z wadami nie mniejszy :)
O lejdis należało by napisać oddzielny post i pewnie kiedyś napiszę bo lejdis zajmują sporo miejsca w moim życiu ale dzisiaj opowiem trochę o Londynie, takim Londynie dla babek co to lubią coś zobaczyć , coś spróbować i szoping ;)
Londyn jest mega przyjaznym miastem, chyba każdy turysta czuje się tam jak by był u siebie, lejdis tak się czuły co skutkowało jeszcze większą dozą śmiechu i wariactwa. Założenie było takie, że jedziemy z pustymi walizakami do taniego hotelu, tanimi liniami lotniczymi, kupujemy kilka rzeczy jedynie na przebranie i zwiedzamy, zwiedzamy, zwiedzamy zwiedzamy i do tego w przewie siadamy na kawę , jakieś fish&chips ( tutaj nadmienię , że najlepsze do zjedzenia jest w barze Poppies na Camden lub w okolicach Liverpool Station, słuszna porcja pysznej ryby z frytkami na wynos to 8,5f). Początek się zgodził z założeniami, kupiłysmy bilety w tanich liniach ( z Wrocławia do Stansted i powrotny za łaczna sumę 250 złotych od osoby ), Hotel zabookowałyśmy przez stronę (pokój ze śniadaniem za weekend 380 złotych od osoby), można sporo taniej ale nasz położony był w centrum, 100m. od metra i 50m. od ulicy z barami, restauracjami,sklepami. Po wyladowaniu w Londynie ( prawie to był Londyn)  autobusem za 6 funtów dotarłysmy do Londynu właściwego, powrotny kosztuje tyle samo. My przyjechałyśmy na Liverpool Street i jest to świetna stacja przesiadkowa ( metro, pociągi , autobusy) a dalej komunikacja zbiorową , tutaj krótko opisze jak najtaniej poruszać się po Londynie:
Na stacji metra nalezy w kasie automatycznej z napisem "oyster" zakupić kartę ( automat jest obsługiowany w języku poslkim) i doładować na nią kwotę 7,50 funta bo tyle maksymalnie będzię nas kosztowało poruszanie sie po Londynie wszystkimi liniami metra i autobusami dowolną ilość razy w ciagu doby.
Za kartę pobierana jest zwrotna kaucja w wysokości 5 funtów.
Dla porównania powiem, że klasyczna Travel card jednodniowa to koszt 12 funtów więc sporo droższa.
I tak dotarłyśmy do hotelu, zostawiłyśmy bagaże i zaczął sie pierwszy dzień zwiedzania. Zaczął od Oxford Street  (główna handlowa ulica) zwiedziłyśmy Top Shop, Next,Gap i dotarłyśmy do Primarka , i tyle eksponatów było do obejrzenia, że zeszło nam do wieczora, potem pół nocy gadałysmy o tym,że musimy jutro wrócić do zwiedzania w Primarku  bo są tam eksponaty, które należy obejrzeć raz jeszcze no a jak mus to mus to wróciłyśmy i się nam zeszło. Wieczorem zwiedziłyśmy  to co było otwarte ;) Wypiłyśmy też parę kaw i trochę ciastek zjadłyśmy plus chińczyka , trochę kanapek, piwa  i innych takich  oraz  poczyniłyśmy plany na kolejny przyjazd do Londynu bo przecież trzeba zobaczyć zabytki tego fantastycznego  miasta.

1 komentarz: