wtorek, 3 marca 2015

Matka przestraszona.

Wczoraj kolejny raz musiałam przyznać sama przed sobą, że się boję, znowu to poczułam choć myślałam, że to już za mną. Właściwie bałam się  nieustannie od kiedy urodziłam pierwszą córkę, ten swój własny strach próbowałam zagłuszać na różne sposoby, nic z tego to było we mnie i już myślałam, że pozsotanie na zawsze. Udręka dla mnie i dla córki bo system kontroli włączał się bez przerwy. Potem urodziła się druga córka strach sięgał zenitu. Bałam się o wszystko, że nie zdołam ich ochronić, że mogą cierpieć, że je stracę. Nocne budzenie się z walącym sercem, szybkim oddechem i tym gorącem wewnątrz, to straszne uczucie, przerażające, nie mogłam nie zrobić nic z dwóch powodów po pierwsze dlatego, że jestem wygodnicka i wszystkie takie historie mi uwierają a po drugie bo jestem człowiekiem czynu i wolę działać  niż się zastanawiać dlaczego tak się dzieję. Mój lęk okazał się być głębszy a jego przyczyny złożone i już tylko czasem daje mi o sobie znać, walczę o własną psychiczną wygodę. Jeśli ktoś z was czuje, że się boi niech działa, lęk nie mija on narasta, wraca jak bumerang w najmniej oczekiwanym momencie, czasem w takim, że nie ma już siły na walkę, dlatego walcz póki możesz i nie bój sie prosić o pomoc i nie bój się o tym mówić i nie wstydź się tego idź z podniesioną głową po swoje!
p.s. zdjęcie pożyczone ze strony www.pokonaj-strach.pl

4 komentarze:

  1. Na szczęście lęk ma to do siebie, że narasta, narasta, sięga zenitu, a potem spada (co nie oznacza, że za chwilę znów nie powróci).

    OdpowiedzUsuń
  2. Jasne, tylko po co czekać kiedy wróci, czy wróci, lepiej po prostu powiedzieć mu żegnam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jasne, tylko po co czekać kiedy wróci, czy wróci, lepiej po prostu powiedzieć mu żegnam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. A ileż ta walka musi kosztować...

    OdpowiedzUsuń